Pożegnania nadszedł czas... Jak w tej piosence kolonijnej.
Ostatni odcinek wybrzmi za moment i...
... i mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś zobaczymy, usłyszymy...
Ja, Karolina, która rozpoczęła nowe życie na Opolszczyźnie, dziękuję wszystkim, którzy słuchali moich przygód i czytali moje wpisy.
Oraz tym, którzy mnie powołali literacko do życia
Żegnam się!
Cześć i czołem,
no i jest nazwa. Po prostu "Karlik". Bo skoro jest już w Gogolinie zajazd "Karolinka", to ja będę prowadziła Gospodę "Karlik".
Dziękuję Pani Violetcie Paroń ze Strzelec Op. z inspirację, bo to ona mi podsunęła tę nazwę.
Ma Pani u mnie darmowy obiad dla dwóch osób, gdy tylko otworzę.
Inne wasz nazwy: "Dobra Zupka" (to od nazwiska majstra) i "Głodomór". Obie równie urocze.
Tak, czeka mnie teraz mnóstwo roboty, wiem, ale... zdażyłam już polubić krzątaninę. No i od czego mam "Karolinkę. Dom i wnętrze"???
Witajcie, Kochani,
wczoraj podjęłam ostateczną decyzję: robimy w naszej stodole knajpkę. Będzie o coś w rodzaju śląskiej karczmy. Mocne akcenty ekologiczne plus śląska kuchnia. Dużo zdjęć w ramkach, starych, z okolicy, czarno-białych. Ludzie, czekając na jedzenie, uwielbiają oglądać zdjęcia.
Dzień dobry,
ależ ten czas leci.
I już jesteśmy po Pikniku Budowalnym przy Karolince II (Darek zmordowany, ale wniebowzięty - mógł się wykazać swą wiedzą doradcy!).
Zaraz koniec maja i... najpięknijeszy miesiąc w roku. To na osłodę, że w Radiu Opole kończą się moje przygody (już w czwartek!). Kto nie słuchał, ten ... trąba, żeby sie tu posłużyć cytatem z Gombrowicza (może latem przeczytam, jak ukończę budowę).
Dzień Dobry,
Moi Mili:)
Ale mi się buźka śmieje do Was od rana. Darek właśnie zjadł śniadanie i poleciał do roboty. Oni tam dziś w "Karolince II" mają megapróbę przed jutrzejszym Piknikiem Budowlanym. Miasteczko Majsterkowicza i tym podobne sprawy. Taka fajna inicjatywa wobec tych Opolan, którzy wiosnę poświęcili na remonty, budowy, upiększanie swojego otoczenia, zmianę wokół siebie.
No i mój Dareczek tam gwiazda konsultancka!
Witajcie,
właśnie sobie robię prasówkę pod gołym niebem (z kawką parującą na ławie ogrodowej; świetnie się spisuje ten letni komplet mebelków z Leroy Merlin). A zatem - opolska trybunka, wyborcza, rzepa, jak zwą "Rzeczpospolitą", no i polski odpowiednik Bilda - Fakt.
I tam o majątkach polityków. Mhm.... Te ceny nieruchomości jakieś takie dziwne - za małe. Oni mają domy i mieszkania warte połowę ceny rynkowej. Czy polscy posłowie mieszkają w barakach? A może to jakaś osobna nowa taryfa dla VIP-ów? Dziwne to i jeśli czyta mnie felietonista Radia Opole, to niech się "zapłodni" tym tematem i weźmie "Na widelec" tę poselską hipokryzję.
Witajcie,
tak sobie myślę przy porannej kawie, że biorąc pod uwagę popularność mego bloga i audycji z moimi przygodami, mogłabym kontynuować te tu zapiski także po zakończeniu i budowy i serialu...
Mhm... co myślicie o takim pomyśle? Piszcie do mnie.
Los rzucił mnie w Opolskie i strasznie mi tu dobrze. Fajna ta Wasza/Nasza Polska. I fajna Opolszczyzna. Ech... roztkliwiam się, a tu trzeba brygadzie pana Zupki gotować goloneczki obiecane. Golonko w Zupce, ha, ha, ha...
Witajcie,
ech, jestem po małej sprzeczce z Darkiem - moim ukochanym. Tak, ukochanym, nie wstydzę się już tego wyznać, a każdy, kto słucha mych przygód na antenie Radia Opole, wie juz na ten temat zbyt dużo, żeby owijać w bawełnę, he, he...
O co poszło? A o to, że nie chciał zostać u mnie na noc, bo sie przygotowuje do Pikniku Budowlanego, który sie odbędzie na parkingu "Karolinki" już w tę sobotę, 21 maja. Darek ma tam być prelegentem, doradcą i powtarza materiał, przygotowuje się aktorsko. Nie ma więc dla mnie czasu.
Ale mu wybaczam.
Witam, witam,
dziś juz mi lepiej!!! Gorączka poszła precz, samopoczucie dobre, katar udało się zatamować wbrew powiedzeniu, że nieleczony przechodzi w tydzień, a leczony po 7 dniach :)
Dziękuję Słuchaczom, którzy poruszeni moim ostatnim wpisem, przysłali mi tradycyjne śląskie sposoby na wychodzenie z przeziębienia. Maliny, cytryny, powidła, bańki.
Sposobu, proponowanego mi przez pana Achima z Jełowej nie wypróbuję. Dziękuję, Panie Achimie, ale chyba zbyt mocno ufa Pan w swoje uwodzicielskie zdolności.
Witajcie,
dziś będzie krótko, bo mam gorączkę. 39 stopni! Jadę zaraz do lekarza w Gogolinie, majster Zupka mnie odwozi. Łaziłam wczoraj po łąkach w samej koszulinie, jak jakaś łajza z nowel Reymonta albo Konopnickiej i mnie zmoczyła ta wiosenna burza. Potem nie mogłam się rozgrzać, bo pan Zupka coś tam za dnia wymieniał w piecu i nie zdążył, przez co nie mam ciepłej wody.
Poszłam spać zmarznięta, a rano - trzęsiawka i maligna.
Witam,
ten wpis to moje prywatne podziękowania. Czytacie książki amerykańskich autorów? No więc tam pod koniec są zawsze podziękowania: konsultantom i bliskim, którzy wspierali lub dawali natchnienie.
No więc ja sobie tutaj też podziękuję.
Co prawda, do konca moich przygód jeszcze sporo odcinków (i zaskoczeń!!! - proszę słuchać), ale co mi szkodzi być grzeczną, prawda?
A zatem:
Dziękuję:
Witajcie,
no i mam kolejny wydatek! Studnia głębinowa! A tak, tak, te cudne upały, które mnie od kilku dni mile pieszczą i... rozleniwiają, no więc one mi pokazały, że trzeba przecież podlewać ogród!
Nie chwaliłą się Wam, ale ja już mam niezły trawnik - pierwszoroczny! Udało mi się dostać w Leory Merlin ciekawy gatunek trawy: rośnie wolno, więc nie trzeba tak często kosić, no i jest odporna na deptanie. Ale za to podlewać trzeba! Założyłam tez dwa sklaniaki, wykorzystując do tego zarośniętą mchem kupkę kamieni, na jaką natknęłam się za stodołą. Takie dwie skalne wysepki pośród żywiołu traw. Co do tych ostatnich,to posadziłam tez kilka kęp ozdobnych trawek. Będzie nieźle, ale... podlewać trzeba.
Dziękuję za szybką odpowiedź na moje wczorajsze pytanie. Pan Józek pisze, że nie ma to jak wełenka. Bo z czego pani ma sweterek? Ze steropianu czy z wełny? - pyta docipnie.
No, dobrze - decyzja należy do Słuchaczy, ocieplę dom wełną. Chociaż, gdy słoneczko tak cudnie grzeje jak od soboty, to myśl o ocieplaniu domu jest mniej więcej taka jak myśl o kupowaniu żywnośc, gdy jest się sytym lub wręcz przejedzonym. Niech mnie to jednak nie zwiedzie, bo lato szybko minie (czy też tak macie, ze po trzydziestce czas Wam leci szybciej?).
Witajcie,
ależ się ciężko zmusić w taaaaaaki dzień do pochylenia się nad klawiaturą kompa! No ale nie wolno zaniedbywać Słuchaczy, nie wolno.
Co u mnie? Ano leci jakoś, a właściwie - nie jakoś, lecz bardzo treściwie, he, he... Ten blog wyprzedza nieco czasowo moje przygody radiowe, więc nie mogę za dużo zdradzać, odsyłam zatem do słuchania powieści o mnie. Powiem tylko tyle, że... moja sytuacja uczuciowa pąsowieje jak róża i dojrzewa! Uważni słuchacze domyślą się: chodzi o Darka. Fajny z niego chłopak, powiem Wam tylko tyle.
A póki co, robota - postanowiłam jednak ocieplić ścianę pólnocną budynku. Trochę to zniszczy jego cudowną kamienną fakturę, ale ciepełko w domu tez ważne. Poza tym tej ściany nie widać ani z drogi, ani z ogrodu.
Hi,
no i pomarzły mi kwiaty w ogrodzie!!! Chyba mnie to bardziej martwi niż deska w łazience, która wzięła i się spaczyła po kilku zaledwie tygodniach! Pan Zupka opukał problem, zawstydzony, że coś, nad czym trzymał pieczę, zbubliło się. Próbował nawet zrzucić winę na złą jakość materiału, ale zadzwoniłam po Darka i on odkrył, że pracownicy Zupki użyli do tej akurta dechy złych wkrętów. Ależ były krzyki (mistrz Zupka wrzeszczał na swoich). A na Darka się boczył, w końcu to on udowodnił, może nie niechlujstwo, bo to za mocne słowo, ale... nieuwagę.
witam, ubrana w czapę uszankę i kufajkę. Was też zaskoczył ten nawrót zimy? Trzeciego maja takie grudniowe de javu! Na dworze - bailutko, aż żałowałam, że "Karolinka" zamknięta, bo bym w Decathlonie kupiła biegówki.
U mnie siadł piec c.o. On także podgrzewa wodę!!!
Witajcie,
No i znów się zaczyna dłuuuuuuuugi polski weekend. Polska to jednak fajny kraj i coraz bardziej się cieszę, że tu mnie rzucił los.
Oto znowu macie wolne, a raczej - mamy. Od dziś licząc - 5 dni. Pan Zupka zabiera dziś swoich chłopaków i mam tu ciszę aż do środy rano!!!!!
Dom się pyszni nowym tynkiem, obejście jako takie uporządkowane, a z komina pyka dymek (nadal palę w swojej kozie z szybka z Leroy Merlin, noce bywają jednak zimne, a poza tym:
kocham patrzeć na żywy ogień).
Lenistwo....
No ale długo na takim lenistwie nie pociągnę psychicznie. Bo wykończę dom i co dalej? Owszem, forsy mam, jak wy tu mówicie, jak Ruscy wojska (kto ciekaw, skąd, niech słucha odcinków o moich przygodach), i ona by mi na życie starczyła, ale... ale trzeba coś robić.
Witajcie,
alem się dziś nastała w korkach!!! Ufffff... Opolan ogarnął jakiś szał remontów, budowania, upiększania. No i bardzo dobrze, bo czyż jest coś szlachetniejszego niż czynienie ziemi sobie poddaną, że tak pojadę na wysokim "c"?
Mam w bagażniku cały karton klematisu, to taka pnąca roślinka - cudeńko. Ucieszy me oko. Ale póki co, moje oko cieszy kosmiczna kuchnia z Bergman,a. Mówię Wam, aż się chce gotować! Nie wiecie, gdzie Bergman Meble Kuchenne? Jak to gdzie? W "Karolince Dwa". Niebawem poproszę tam o obywatelstwo, he, he...
Witajcie!
Kto rano wstaje, temu...
... temu wiadro wody na głowę!!!
Dziś mistrz Zupka i jego czterej muszkieterowie urządzili mi zaległy Śmigus Dyngus.
Wczoraj do robty nie przyjechali, załatwiając poświąteczne obowiązki rodzinne, a dziś od rana - podwórko pełne roboty i wrzawy budowlanej.
Stanęłam w progu i... chlup... mokrutka od stóp do głów. "Pani kierowniczko, taka tradycja...". Niech im będzie. Pogoda ładna, ja w humorze,
więc i tę tradycję strawiłam. No i dziś rano drugi już dzien biegałam. Może wejdzie mi to w krew?
Ależ człowiek dobrze się czuje po joggingu!
A teraz... do roboty! Budowa czeka. Wymyśliłam sobie, że oczyścimy stary kamien na moim domu z tych wieloletnich naleciałości. Inaczej mówiąc,pucujemy dom!!! Jadę zatem zaraz do Leroy Merlin, żeby się zorientować, czy mają tam jakiś środek na czyszczenie elewacji i jak go stosować.
Witam pięknie,
ten wpis robię cała zdyszana. Wzięłam się w końcu za bieganie, a powodem było makabryczne obżarstwo, jakiemu się oddałam w święta - moje pierwsze po latach polskie święta. I pierwsze moje święta na wsi.
Spędziłąm je z Konikami, z Darkiem, ze znajomymi z Gogolina i Kamienia Sląskiego. A nawet urwałam się na ciacho z kpt Borsukiem do uroczej knajpki w "opolskiej Wenecji". Oficer miał mi do powiedzenia kilka ważnych spraw dotyczących mojego bezpieczeństwa i losów sprawy sądowej, w której jestem "ukrytym" świadkiem. Być może będę musiała lecieć samolotem na dzien do Niemiec? Ale o tym w odcinkach na antenie Radia Opole, a póki co... trzeba się pakować do samochodu i lecieć do "Karololinki". Tak, tak, zgadliście, do sektora "Dom i wnętrze", jestem już nudna, wiem:)
Dziś nie będę tu opowiadała o budowie, dziś pora na wyciszenie i refleksję. No i na zyczenia:
A zatem, Opolanie i Słuchacze Radia Opole, a także Czytelnicy tego bloga oraz - wspaniały Personelu "Karolinki", sektor Dom i wnętrze...
Witam,
u mnie na budowie przedświąteczne wyciszenie. Pan Zupka z chłopakami pojechali do domów. Swój wóz drzymały zaciągnęli za stodołę, żeby mi nie psuł widoki na święta. Zabrali psa, czyli Karola... Ech, Karliku szczękający, stęsknisz się jeszcze za swą Karolinką.
Witam, jak tam wiosenno- świąteczne porządki?
Jak zasuwam jak mały samochodzik. Kupiłam w Electro Worldzie promocyjny odkurzacz i mam nową zabaweczkę, dzięki której sprzątam to, co mi nabałaganili ludzie majstra Alojza. Choć muszę przyznać uczciwie, że aż tak nie bałaganią.
Odkurzacz wciąga jak smok i ja też wciągam jak smok - zapach i atmosferę wiosny.
I co jakiś czas puszczam oko do wystawiającego głowę z koszyka cukrowego zająca
Witajcie,
pucowanie okien to czysta przyjemność w taką pogodę, co?
Odnajduję w sobie nieznaną dotąd stronę mojej natury - gospodynię domową, ha, ha...
Wczoraj przywiozłam z "Karolinki" (mówiłam juz, że nazwa zobowiązuje!) cały zestaw PutzFrau. Wiadra, mopy, gąbki, szmatki i płyny. I dziś mój domek lśni oknami tak czystymi jak krzyształ! Mogę stawać do konkursu.
Witajcie w ten piękny słoneczny poniedziałek!
Jak minął weekend?
Ja całą sobotę zasuwałam w ogrodzie i na poddaszu, bo mi zuchy majstra Zupki wykańczają górę.
Witajcie,
zapowiada się słoneczny weekend. Co macie w planach? Mnie nie pytajcie, odpowiedź znacie. Do świąt chcę mieć wyszykowane mieszkanko, no, przynajmniej tak, żebym je spędziła nie jak traper na Dzikim Zachodzie, ale w ludzkich warunkach.
Witajcie,
dziekuję wszystkim za listy do mnie. Zwłaszcza te dotyczące ogrodnictwa, róż itd. Skorzystam z niekórych porad.
Póki co, flauta budowlana. Spójrzcie za okno - brrrrrrrr.... U mnie rano było 15 stopni, na szczeście w kozie był jeszcze żar, podrzuciłam drew i jest milusio.
Witajcie,
tak, tak... miewam tu kłopoty na budowie, ale kto ich nie ma???? Nie ma róży bez kolców, jak to mówią.
Witajcie,
aż się nie chciało wychodzić w weekend z domu, co? Niby słońce, ale wystaw tylko głowę za próg, to ci ją wiatrzysko urwie.
Ja ponaprawiałam szkody wyrządzone przez wichurę, ale mi doszły w sobotę nowe. Wyrwało mi kilka dachówek z dachu.
Witam z zaspanymi oczami!
Co się z tą pogodą porobiło???!!! Wichura, która nawiedziła Opolszczyznę, dała się i mnie we znaki. W nocy zerwała dwa arkusze blachy dachowej, którymi robotnicy majstra Zupki przykryli wiatę do suszenia drzewa, ale nie zdążyli ich przed fajranetm przykręcić, a potem zapomnieli.
Wiatr porwał te arkusze, jakby były z papieru i tak musiały fruwać niczym latające dywany (ja tego nie widziałam, podpowiada mi to wyobraźnia) aż jeden z nich wylądował mi w oknie, wybijając szybę.
Myślałam, że zwariuję ze strachu. Że to ta ruska mafia wynajeta na mnie przez mafię niemiecką. Zadzwoniłam od razu do kpt. Borsuka, ale potem jakoś sie uspokoiłam.
Dziś od rana szukanie szklarza. Uffff.... Ja się nie dziwię, że jak jest halny, to górale robią gupstwa.
Helou, helou...
piszę tego posta placami zlepionymi lepikiem antywilgociowym, takim jakim się izoluje fundament. Paz Zupka zaordynował dziś odkopanie fundamentów - jakos to fachowo nazwał, tę czynność, ale nie pamietam, jak - i zailzolował ze swoimi pracownikami. A ja im pomagałam, żeby nie stać bezczynnie. Upaćkałam się, a tu klops - zabrakło rozpuszczalnika. Czekam, aż mi Dorka dowiezie, a póki co, wklepuję swoją codzienną dla Was porcję mojego optymizmu i radości z powodu budowy, jaka na moich oczach trwa! To mój dom sie buduje (no, raczej remontuje).
Witam,
to na antenie będzie dopiero w kórymś tam odcinku, ale ja muszę się
pochwalić tym dziś!!! Panie będą wiedziały, o co chodzi :)
Otóż, ja już zaplanowałam sobie łazienkę!!! To będzie pokój kąpielowy. Nie
poczciwa łazienka, lecz pokój kąpielowy właśnie. Na samym środku wanna, jak
dostojny sarkofag wypoczynku i luksusu, wokół szlachetne drewno ścian, a nad
głową cztery okna dachowe ułożone obok siebie. Będę leżała w pianie i gapiła
się w gwiazdy – czy nie o tym zawsze marzyłam?
Chyba się zdecydowałam! Tak, mam na myśli auto. Upatrzyłam sobie fajnego garbusa. Jak kultowość, to kultowość:)
To zasługa parkingu "Karolinki", ha, ha... To największy plac wystawienniczy samochodów w Opolu.
Karolina dziękuje zatem "Karolince".
Witam,
no i mieliśmy namiastkę lata w weekend!!! Dorka Konik i jej znajomy mecenas (już wkrótce pojawi się w słuchowisku) zabrali mnie w sobotę na wycieczkę rowerową do Turawy. Jechaliśmy przez Niwki, gdzie był mały popas na piwku i kawie, i gdzie na rozdrożu spotyka się całe rowerowe Opole. Widziałam pomnik Joachima Halupczoka w tej wiosce - niestety, nie podobał mi się. Halupczok wygląda na nim jakby miał 62 lata, a z daleka ma rysy Jana Pawła II. Może się artysta za bardzo sformatował??? :))))
Dziękuję za Waszą żywiołową odpowiedź na moje prośby o doradztwo w sprawie samochodu. Propozycji było bez liku: najciekawsze: mercedes cabrio, corvetta, ford mustang - wersja z "Ucieczki gangstera", garbus, mini morrsi, syrenka z full wypasem, hipisowski busik w kwiatki, jaguar, bmw a la Wołomin, i kilka innych.
Panu Waldkowi F. dziękuję za deklarację, że może mi co sobota myć to autko za darmo. Jakoś dam sama radę.
Czytaj całość: Oryginalnie i niedrogo... No właśnie - co mam kupić?
Witam,
na mojej łące pod domem wzeszły już krokusy! Ja, mieszczka z krwi i kości, oglądałam dotąd takie obrazki tylko na Discovery.
Witajcie,
no i pogoda pokrzyżowała mi nieco plany. Chciałam się w weekend ostro wziąć do pracy w ogrodzie. Chwaściory tu takie, że w kompleksy wpadłaby amazońska dżungla. No ale zapowiadają deszcze.
Witam Wiernych Czytelników i Słuchaczy,
Pana, który napisał mi wczoraj, że różowe to mogą być galoty damskie, a nie śląski dom, bo śląski dom ma być biały, zwłaszcza w Gogolinie, no więc tego pana serdecznie ściskam i pozdrawiam. Dziękuję! Otworzył mi Pan oczy.
Czytaj całość: Podpowiedzi, wskazówki, rady - wszystko przyjmę !!!
Witajcie!
No i wyczaiłam już swojego Karliczka... Tak, to on, facet z działu obsługi. więcej zdradzić nie mogę, dowiecie się z powieści radiowej, ale... mój babski nos mnie nie zawiódł. I moje oko.
Wgapiał się, wgapiał, nadskakiwał, uśmiechał się... Trudno zresztą było go nie wyczuć. To na razie tyle, bo a nuż on też to czyta i co wtedy?
Helou, helou....
tu Wasza Karolinka, która poszła do Gogolina (a raczej została tam rzucona przez los).
Jak Wam minął pierwszy dzień wiosny? Marzanna spłynęła do morza?
Nie wiem, czy mogę się tu zwierzyć z pewnej prywatności, ale w końcu, blog to blog. Szczerość obowiązuje:)
Witam poweekendowo!!!
Wiecie, co odkryłam śmiesznego w sobie w niedzielę? Znajoma zaprosiła mnie na obiad. Tak, tak, mam tu już przyjaciół, o nich też będzie już niebawem w odcinkach.
Witam przedweekendowo!
Ponieważ sceną dzisiejszego odcinka moich przygód była piwnica, w której przetrzymywali mnie bandyci, mam taką nieśmiałą propozycję. A może potraktować to jako natchnienie do wysprzątania swoich piwnic? Prawda, jaki zawsze z tym kłopot??? W mieszkaniu - jak w żurnalu, a piwnica - jakby pobombradowaniu.
Moja niemiecka sąsiadka we Frankfurcie mawiała: moja piwnica świadczy o
mnie...
Witam Karolina,
o ile ta fascynacja nowym życiem w kuszącej krainie pochodzenia rodziny już doprowadziła do pierwszych dylematów i nie czuje się Pani poddana jakiejś tam presji asymilacyjnej aczkolwiek w specyficznym stopniu (chodzi oczywiście o pewne różnice kulturowe pomiędzy metropolią Hesji a „Gogolinszczyzną", sposób myślenia w różnych rzeczywistościach itd.), to dla człowieka, który żył aż tak długo za Odrą, Łabą i Menem, pytanie „czy kominek czy koza" szczerze mówiąc wcale się nie stawia... Jako bankowiec miała Pani zapewne do czynienia zapytaniami klientów o środki finansowe z „KfW" (BOŚ z nim współpracuje) na instalację solarów na ciepłą wodę i prąd, piece na „pelety" oraz najróżniejsze sposoby budowania domów energooszczędnych. Oto właśnie propozycja: nie kominek, nie koza, ale piec na pelety lub słomę wspomagany solarami na ciepłą wodę – z produkowaniem prądu ciągle jest problem prawny dla osób prywatnych, także z tym de facto trzeba się jeszcze powstrzymać. Najpóźniej za 50 lat z węglem ze Śląska i tak będzie ciężko... ;-) a na marginesie sytuacja z uranem wygląda jeszcze bardziej „niepokojąco". Może Pani także spróbować zapytać u dostawców prądu o pakiety prądu z OZE (hahaha ;-)), jak robią to w tej chwili po katastrofie w Japonii Niemcy, i to masowo...
Witam, witam,
uffff... aż się pocę, gdy słucham tych swoich przygód spisanych przez Górniaka. No ale potem rozglądam się... i widzę swych nowych polskich przyjaciół.
Dzień dobry, to ja, Wasza Karolina
Witam,
a zwłaszcza tych, którzy do mnie napisali listy, ze szczególnym uwzględnieniem Pana Jarosława M., który zaproponował mi, abym kiedy już powieściowo osiądę w Polsce, wprowadziła się do jego posiadłości niedaleko Turawy i pomogła mu prowadzić agroturystyczne gospodarstwo.
Bardzo mi miło, ale...
No i wybuchła nam wiosna w Opolskiem! Przejechałam się w weekend po wioskach pod Opolem Robota wre: ludzie grabią, palą gałęzie, prześwietlają drzewka, pucują szyby. Aż serce rośnie, patrząc na tę zapobiegliwość.
Witam, witam...
Przyznam, że cała spięta słucham tych swoich przygód z niemieckiego rozdziału mojego życia. Brzmią jak thriller i chciałoby się, aby odcinki były dłuższe.
Wysłuchaliście już kilku pierwszych odcinków moich przygód? Też ich słucham. Nawet zgrabnie spisał je autor. Ale zapewniam Was, że to dopiero przystawka. Najciekawsze dopiero przed Wami. I przede mną.
Nowe życie, nowi ludzie, nowe problemy, nowe radości, nowe smutki. Tylko strach wciąż ten sam. Ale co tam strach, kiedy tyle wyzwań wokół mnie. Muszę kupić dom. Muszę go urządzić. Muszę jakoś oswoić po babsku to swoje nowe miejsce na ziemi.
A jak chcesz zobaczyć, jak przywieziono mnie do Polski - to obejrzyj filmik na Youtube: http://www.youtube.com/watch?v=KYHeOfvNqNg

W tym tygodniu wydawcą jest Tomasz Cichoń
telefon: 800 30 50 50
telefon: 77 401 34 55
telefon: 77 401 34 54
info@radio.opole.pl
Kontakt | Prawa Autorskie | Prywatność | Reklama | Abonament RTV 2012
Copyright © 2012 Polskie Radio Regionalna Rozgłośnia w Opolu "PRO FM" S.A. Infolinia: 800 30 50 50