Wykonanie operacji wymaga uprzedniego zalogowania
Posumowaliśmy rok 2011 w muzyce progresywnej, ale nie tylko. Czy były zaskoczenia? Chyba największym okazało się wydanie płyty „Lucid Moments” łódzkiego zespołu Tune, który wygrał plebiscyt naszych słuchaczy na polską płytę roku. Ta płyta w mijającym roku osobiście dla nas była tym, czym Lebowski ze swoją „Cinematic” w 2010.
więcej treści z artykułu: Ro(c)k 2011 podsumowany!
Jakby ktoś w 1995 roku kiedy nabyłem na taśmie pierwsze dzieło Opeth „Orchid” powiedział, że z niemal death – metalowego bandu zrobi się prog – rockowy gigant to wyśmiałbym go szczerze. A jednak! Sięgnijmy jednak do korzeni, czyli do 1990 roku kiedy to Opeth powstał. To czas ofensywy szwedzkiego metalu, a niektóre grupy zaczęły zjadać już własny ogon i zmieniać styl. Przykładem tego najlepszym jest Tiamat, którego muzyczny rozwój bądź - jak mówią „prawdziwi fani metalu” regres – zna niemal każdy. Przykładów można mnożyć i zapewniam Cię drogi czytelniku, że moglibyśmy gwarzyć o tym kilka lat.
więcej treści z artykułu: Opeth „Heritage” – czyli historia rocka progresywnego w pigułce
Muzyka prog – rockowa istnieje ponad 40 lat. Od tego czasu zjednywała sobie coraz to nowych słuchaczy, chcących od muzyki czegoś nowego i niekonwencjonalnego.
Na początku miała być odskocznią od piosenkowego grania, rythm and blues'owej mody, jaka zapanowała w rockowym świecie. Od lat '70 zyskiwała nowych fanów, poszerzała pasmo dźwięków, a pod względem techniki muzycy przestali ustępować jazzowym mistrzom.
więcej treści z artykułu: Quo Vadis prog - rocku? Domysły snuje Adam Leszczyński
Cofnijmy się w czasie do 2006 roku. Przenieśmy się na Pomorze, a dokładnie do Gdańska i do stoczni. Tam monumentalny koncert zagrał David Gilmour. Legendarny "Floyd" pokazał, ze za szybko wielu postawiło na nim jako muzyku przysłowiowy krzyżyk. Sam nie byłem na tym wielkim wydarzeniu, ale gdy obejrzałem koncert na DVD mogę jedynie stwierdzić, że zazdroszczę niesamowicie uczestnikom.
więcej treści z artykułu: David Gimour w Gdańsku. To już pięć lat minęło
Rockowo pożegnaliśmy wakacje. Nieco skandalizująco było, gdyż gościem był w ostatnim programie był Maciej Nowak, który napisał książkę "Ten Gitarowy Huk - historia zespołu TSA". Niewielu ja dotychczas przeczytało, a już jest wokół niej szum. Szum niezdrowy i niepotrzebny, niestety. Ktoś, komuś coś zarzuca... niepotrzebnie. Wojna podjazdowa trwa, a przypominamy, że Maciej napisał tę książkę na podstawie nagrań z zespołem! Na podstawie audycji "Trzy dekady rock'n'rolla", za którą został zresztą wyróżniony.
więcej treści z artykułu: Progresywna Zmiana Rocka się...zmienia.
Kończą się nasze wakacyjno - sobotnie antenowe "rockowania". Wchodzi nowa ramówka i Progresywna Zmiana Rocka będzie w czwartki po 22:00, czyli wracamy do korzeni
więcej treści z artykułu: Progresywno - rockowe wakacje kończyc czas
O młodych, polskich zespołach z kręgu prog – rocka rzecz będzie. Jest ich całkiem sporo po tzw. „prog – boomie”. Można powiedzieć, ze wysyp jak grzybów po deszczu i wiele z nich niestety smak ma taki sam. Jest jednak kilka perełek, które wybiły się ponad przeciętność i trwa na straży dobrego i solidnego grania. Pierwszą gwiazdką w tej młodej galaktyce jest zdecydowanie Lebowski, o którym tomy już napisano i ja nie będę.
więcej treści z artykułu: Młode zespoły progresywne z Polski zawojują świat?
Rock progresywny – drzwi jego ekstraklasy zatrzasnęły się bardzo dawno temu. Ostatni, który nimi potężnie trzasnął był zespół Pink Floyd. Tak przynajmniej sądzą „wybitni znawcy” gatunku. My myślimy nieco inaczej eksplorując przede wszystkim polskie podwórko, lub jak kto woli bagienko muzyczne. Niektórzy w tym się nieco zatracili i słysząc młody zespół narzekają…”ale to już było” , „drugi Marillion” czy „Tool jest jeden, po co oni grają?”. Ach! Jak nam jest żal malkontentów! Purystów muzycznych, którzy przepadają za Genesis z Peterem Gabrielem i jego solowymi dokonaniami. Co z tego, że to pop… Jemu wolno… ale jego następcy w tym wielkim zespole już nie! „Gabrysiowy” „Sledgehammer” jest miodny, a „Another day In paradise” Phila Collinsa to już komercja i plastik. Brednie! Literowego monologu na temat komercji wytaczał nie będę bo nie ma to większego sensu. Uważam, że wszystko co trafia na półki sklepowe nosi znamiona komercji. Koniec, kropka!
więcej treści z artykułu: Popieramy młode zespoły, szanujemy klasyków
Subskrybuj kategorię
Przeczytaj treść ponownie