 |
| Janusz Steinchoff |
| (fot. Tomasz Adamek / AFRO) |
Jest ich ponad 2 miliony, dają pracę, ich wpływy do polskiego budżetu są niebagatelne, ale państwo o nie niespecjalnie dba. Mowa o polskich firmach rodzinnych. Dziś (20.11) w Kędzierzynie-Koźlu rozpoczął się drugi zjazd takich przedsiębiorców pod nazwą "u-Rodziny 2009".
W większości są to małe jedno lub kilkuosobowe przedsiębiorstwa, ale są i duże potężne firmy. Ich właściciele dyskutowali o rozwoju w kryzysie, a także o problemach polskiej gospodarki.
Jak zauważa Janusz Steinchoff, przeszkód jest dużo, dlatego firmy muszą wychodzić ze swoją ofertą na zagraniczne rynki.
Największym problemem jak zwykle jest biurokracja w gospodarce.
Leszek Stafiej, wiceprezes stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych, wyjaśnia dlaczego należy pomagać rodzinnym przedsiębiorstwom.
Dodajmy, że patronat nad trwającym do niedzieli (22.11) zjazdem objął minister gospodarki Waldemar Pawlak.
Tomasz Adamek (oprac. BO/JM)
Piątek, 20 listopada 2009 15:59, aktualizacja 20.11.2009 18:45