Raport: Bunt białych fartuchów rozpoczęty
 | | Puste korytarze w opolskich przychodniach | | (fot. Józef Środa / AFRO) | Bunt białych fartuchów rozpoczęty! Lekarze domagają się wzrostu płac o jedną trzecią. W piątek (10.03) specjalny raport dziennikarzy Radia Opole o przyczynach niezadowolenia w służbie zdrowia. Zgodnie z zapowiedziami, większość lekarzy ma odejść od łóżek pacjentów i nie pojawi się w przychodniach. Wezmą urlop na żądanie. Chcą zamanifestować, że dotychczasowy system ich wynagradzania jest krzywdzący. Lekarz z drugim stopniem specjalizacji zarabia 1600 zł. Jednak to tylko na państwowym wikcie. Później dwa razy tyle może dorobić prywatną praktyką. Czy zwiększenie pensji lekarzy, dodajmy z naszych podatków, poprawi opiekę zdrowotną? Czy zrezygnowaliby z dodatkowych pieniędzy mająć wyższe wynagrodzenie ? O tym jak z kłopotami radzą sobie szpitale i przychodnie na Opolszczyźnie oraz, czy bunt białych fartuchów jest słuszny w specjalnym raporcie dziennikarzy Radia Opole przez cały dzień.
Wzięli urlopy
Zdecydowana większość publicznych szpitali na Opolszczyźnie pracuje tak jak w weekendy. Potwierdza to Narodowy Fundusz Zdrowia w Opolu. "Nie mamy dokładnej liczby ilu lekarzy nie przyszło dzisiaj do pracy. Bo też nie zbieramy takich informacji" - mówi Radiu Opole Kazimierz Łukawiecki. Szef opolskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia podkreśla, że dla niego istotne jest to, czy szpitale pracują zgodnie z harmonogramem jaki jest przedkładany w konkursie, czy też nie. Publiczne szpitale są 23 w regionie opolskim. W pięciu lekarze nie wzięli urlopów. "Zapewniam jednak pacjentów, że ich życie nie jest zagrożone" - podkreśla.
Postulaty lekarzy popierają niektórzy pacjenci.
 | | Kazimierz Łukawiecki, dyrektor NFZ w Opolu | | (fot. Józef, Środa / AFRO) |
Minister Zbigniew Religa zapowiada pomoc służbie zdrowia, ale w przyszłym roku. Jednak lekarze mają dość obietnic i czekania. Ich racje uznaje szef opolskiego NFZ Kazimierz Łukawiecki.
Lekarze z drugim stopniem specjalizacji zarabiają 1300 zł. "Czy to dużo za sześć lat studiów i kolejne lata na specjalizacje. Oczywiście możemy zarobić więcej ale jakim kosztem ?" - mówi jeden z lekarzy proszący jednak o anonimowość.
Rozumienie dla lekarskich postulatów to jedno, a aprobata, to drugie. Niektórych dzisiejszy protest służby zdrowia bardzo denerwuje.
Nie wszyscy popierają
Lekarze z Powiatowego Centrum Zdrowia w Kluczborku nie wzięli urlopu na żądanie. Pracują tak jak zwykle. Nie wzięli urlopów bo nie chcą w drastyczny sposob manifestować swego niezadowolenia z zarobkow. Ich wynagrodzenie jest wyższe niż w niepublicznych zakładach opieki zdrowotnej. Poza tym w zeszłym roku były dwie podwyżki, a kolejna jest planowana.
W Brzegu jest lepiej
Strajkuje także 11 z 30 lekarzy Brzeskiego Centrum Medycznego. Płace są tam porównywalne z resztą województwa. Jednak ogólna sytuacja szpitala ostatnio się poprawiła. Dzięki pieniądzom unijnym i pomocy powiatu udało się wyremontować część pomieszczeń. „Obecnie na ukończeniu są formalności związane z otwarciem oddziału Intensywnej Terapii” - powiedziała dyrektorka Alicja Cierpiał.
Koszt uruchomienia Oddziału wyniósł około 1 miliona 100 tysięcy złotych. Pieniądze te pozyskano za środków unijnych.
7 kwietnia Brzeskie Centrum Medyczne, przy okazji 40-lecia istnienia, otrzyma certyfikat Zintegrowanego Systemu Zarządzania Jakością.
Masowe urlopy w strzeleckim szpitalu
 | | | (fot. Małgorzata Kornaga / AFRO) | Korytarz na parterze strzeleckiego szpitala także świecił pustkami. Pacjenci nie dzwonią do recepcji. O tym, że jest protest wiedzą wszyscy.
"Najważniejsze zadania szpitala są jednak realizowane" - twierdzi dyrektor Marian Kreis.
Choć masowe urlopy to spore utrudnienie w funkcjonowaniu szpitala, dyrektor nie mógł odmówić podpisania wniosku.
Ale to nie koniec przerw w pracach białego personelu. Dyrektor Kreis powiedział, że słyszał o kwietniowym terminie protestu.
Na 23 publiczne szpitale w regionie tylko w pięciu lekarze nie wzięli jednodniowych urlopów. Pozostałe pracowały tak jak w weekendy.
Lekarze z Kluczborka nie protestowali
 | | Oddział laryngologiczny szpitala w Kluczborku | | (fot. Ewelina Bernacka / AFRO) | Lekarze z Powiatowego Centrum Zdrowia w Kluczborku nie wzięli urlopu, ale solidaryzują się z kolegami po fachu. W Danii przeszło 40 lat temu lekarze w podobny sposób wywalczyli podwyżki, na Ukrainie, gdy lekarze zaczęli wyjeżdżać na zachód władze w zeszłym roku z dnia na dzień podwoiły im zarobki. "To samo dotyczy naszych południowych sąsiadów" - powiedział Krzysztof Migus, ordynator Oddziału Wewnętrznego w kluczborskim szpitalu.
"A my od 26 lat słyszymy albo pogróżki albo obiecanki" - dodaje dr Migus.
W kluczborskiej spółce lekarz zarabia więcej niż gdzie indziej.
Skąd wzięły się na to pieniądze? - wyjaśnia dr Józef Maciołek wice powiatowego Centrum Zdrowia.
Polscy lekarze i pielęgniarki są mile widziani za granicą np. we Włoszech, Irlandii i Wielkiej Brytanii. Tam oferuje im się wysokie zarobki i 48 godzinny system pracy. W Polsce zostanie on wprowadzony prędzej czy później bo tego wymagają unijne przepisy.
Lekarze z przychodni niepublicznych pracowali
Lekarze wzięli wolne, bo chcą w taki sposób zwrócić uwagę rządu na problemy, zwłaszcza finansowe służby zdrowia. A także na swoje pensje, bo rozpoczynający pracę młody lekarz dostaje na rękę niewiele ponad 1000 zł. A czy urlopuje się także niepubliczna służba zdrowia, kto ma tam wolne - zapytaliśmy dr Bożenę Derelę - szefową takiej przychodni w Nysie.
Wszyskie nyskie przychodnie niepubliczne pracowały jak co dzień.
Dentyści nie mają problemów finansowych
Lekarze walczą o podwyżki. Jest jednak taka grupa w służbie zdrowia, która nie ma problemów finansowych. Do historii przeszły gabinety stomatologiczne działające tylko w oparciu o kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. "Większość w ogóle nie decyduje się na podpisywanie takiej umowy - bo stawki są niskie a nakłady wysokie" - powiedziała Wioletta Arczyńska, dentystka prowadząca prywatny gabinet w Kluczborku.
Dentyści rozumieją protest lekarzy, bo sami bywają ich pacjentami.
W Kluczborku funkcjonują dwa gabinety prywatne które również przyjmują pacjentów w oparciu o kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia.
 | | NFZ w Opolu | | (fot. Józef Środa / AFRO) | Pacjenci odprawiani z kwitkiem i długi weekend dla większości lekarzy - tak z jednej strony oceniają piątkowy protest służby zdrowia mieszkańcy naszego województwa. Inni natomiast popierają lekarzy mówiąc, że zarabiają za mało. Lekarz z drugim stopniem specjalizacji bierze bowiem 1600 złotych. Kazimierz Łukawiecki - dyrektor Narodowego Funduszu Zdrowia stwierdził, że większość szpitali pracowało w trybie dyżurowym, czyli tak jak w weekendy.
Czy NFZ był przygotowany, gdyby miała miejsce jakaś katastrofa, na przykład budowlana?
Opolanie, którzy przyszli do przychodni i zastali drzwi zamknięte, nie kryli złości z powodu protestu.
 | | "Erki" czekały dziś w pogotowiu | | (fot. Józef, Środa / AFRO) | "Oprócz niepublicznych zakładów opieki bez zmian pracowało pogotowie ratunkowe" - powiedziała dyrektor opolskiego pogotowia - Halina Żyła.
Jednak około połowa z 1920 lekarzy pracujących na Opolszczyźnie nie przyszła do pracy.
|